Zimorodek – latający diament

Zimorodek – latający diament

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem fotografię tego pięknego ptaka, przekonany byłem, że jest to gatunek egzotyczny, którego nie można zobaczyć w naturze w naszym kraju. Okazało się to błędem, a moje kolejne ptasiarskie doświadczenia umożliwiły mi całkiem bliskie spotkania z zimorodkiem i to w odległości kilku, czy kilkunastu kilometrów od mojego miejsca zamieszkania.

Każdy fotograf przyrody chciałby mieć w swojej kolekcji fotografii ptaków zimorodka i ja tu nie byłem wyjątkiem. Zacząłem poszukiwania od wizyt w miejscach, które mogły być potencjalnymi miejscami przebywania mojego bohatera. Wiedziałem już, że zimorodek żywi się małymi rybkami na które poluje w czystych, płytkich wodach. Mogą to być ujścia rzek i strumieni, brzegi jezior i stawów rybnych. Zimorodkowi potrzebne są również odpowiednie miejsca do siadania i obserwowanie terenu swojego polowania w postaci zawieszonych nad wodą gałęzi lub wystających z wody patyków czy pni drzew. Wiedziałem też, że ptak zakłada gniazda kopiąc norki w wysokich brzegach rzek i teren w ciągu rzeki na odcinku kilku kilometrów traktuje jako własny.

Uzbrojony w tą wiedzę rozpocząłem poszukiwania, spacerując z aparatem fotograficznym w miejscach, które potencjalnie mogły być terenami łowieckimi lub lęgowymi zimorodka. Pytałem też spotkanych wędkarzy i miejscowych , czy nie widziały ptaka nieco większego od wróbla, w kolorach błękitu i brązu, z krótkim ogonkiem i dużym dziobem, o nieproporcjonalnej budowie ciała. Niektórzy z nich potwierdzali, że widzieli podobnego do mojego opisu ptaka..Po jakimś czasie moje starania zostały uwieńczone sukcesem. Spacerując wzdłuż rzeki Dzierzgonki, przy jej ujściu do Drużna, usłyszałem najpierw ostry dźwięk, coś jak „tije” i ułamek sekundy później wzdłuż rzeki, tuż nad wodą, przemknęła niebieska strzała. Podążając wzrokiem za tą błękitną błyskawicą wiedziałem już, że był to zimorodek. Trwało to bardzo krótko, ale dla mnie było to wydarzenie przełomowe, ponieważ wiedziałem już, że zimorodki w mojej okolicy są. To był impuls i motywacja do dalszych poszukiwań.

Podczas kolejnych wypraw w teren ukierunkowanych na poszukiwanie zimorodka, ale też przy okazji bycia nad rzeką lub zbiornikiem wodnym lub zupełnie przypadkowo widywałem te piękne ptaki coraz częściej. Spotykałem je nad jeziorem Drużno, nad kanałami melioracyjnymi na elbląskich Żuławach, przy ujściu Pasłęki do Zalewu Wiślanego i nad Pasłęką w okolicy miejscowości Dębiny, nad stawami rybnymi w okolicy Elbląga. Kilka razy udało mi się zrobić zdjęcia z podchodu, będące świadectwem ich bytności w tym miejscu.

Po pewnym czasie tego typu dokumentalne fotografie przestały mi już wystarczać. Postanowiłem przygotować odpowiednie miejsce, popularnie zwane „czatownią”, gdzie mógłbym z bliska obserwować i fotografować zimorodka. Trzeba było zlokalizować miejsce, gdzie zimorodek przylatywał regularnie, znajdował odpowiednie miejsce do siadania, czatował na rybki i nurkował, aby w ułamku sekundy wynurzyć się z wody ze zdobyczą w dziobie i usiąść w tym samym miejscu, aby po odpowiednim „przygotowaniu” rybki, czyli uśmierceniu i ułożeniu przodem do przełyku, połknąć ją w całości.

Udało mi się namierzyć taką miejscówkę, zbudować zamaskowaną czatownię i już bez przeszkód, z bliskiej odległości, móc cieszyć się widokiem tego niebieskiego klejnotu. Wiele razy widziałem, jak ptak po przylocie na swoje łowieckie stanowisko, zachowywał się zupełnie swobodnie. Rozglądał się dookoła, czyścił piórka, nurkował i powracał z małą rybką w dziobie, tłukł tą rybką o pień lub gałąź, ustawiał w dziobie w odpowiedniej pozycji i połykał zdobycz. Dzięki takiemu stanowisku zrobiłem wiele zdjęć na „pełną klatkę” obrazujących w pełni zachowania tego ptaka. Nie mam jednak dosyć i będę próbował zrobić zdjęcia dynamiczne obrazujące moment, gdy ptak nurkuje i wynurza się w rozbryzgach wody ze zdobyczą w dziobie. Takich ujęć mi jeszcze brakuję.

Zimorodek jest w naszym kraju gatunkiem objętym ścisłą ochroną. Głównym powodem zanikania tego niewielkiego ptaka jest utrata siedlisk, głównie nienaturalna obudowa zbiorników (np. likwidacja urwistych skarp), zanieczyszczenie wody i niepokojenie powodowane przez wędkarzy i wczasowiczów.

W grudniu 2013 roku odwiedziłem Sri Lankę, kraj-wyspę na Oceanie Indyjskim, w pobliżu Indii. W tym niewielkim, egzotyczny kraju ochrona przyrody jest powszechnie obowiązującym prawem, a zimorodki ( kilka gatunków) są ptakami pospolitymi, widywanymi bardzo często. Chciało by się aby ochrona przyrody w Polsce była równie ważna, a nasze zimorodki były gatunkiem pospolitym, występującym licznie.